niedziela, 27 maja 2018

Ps. 144:12



„Niech synowie nasi będą jak rośliny dobrze wyrośnięte w młodości swojej, a córki nasze jak kolumny wyciosane zdobiące świątynię!”
Ps. 144:12

Trzy kobiety szły do studni, aby zaczerpnąć z niej wody. Na kamiennej ławce, w pobliżu fontanny, siedział starszy człowiek i przysłuchiwał się ich rozmowom. Każda z kobiet wychwalała swego syna.
     "Mój syn", mówiła pierwsza, "jest tak zwinny i bystry, że nikt nie jest w stanie mu dorównać".
     "Mój syn", mówiła druga, "śpiewa jak słowik". Nie ma nikogo na świecie, kto mógłby się poszczycić tak pięknym głosem, jak on".
     "A ty, co powiesz o swoim synu?", zapytały trzecią kobietę, która nic nie mówiła.
     "Sama nie wiem, czy mogę powiedzieć coś niezwykłego o moim dziecku", odpowiedziała tamta. "Jest dobrym chłopcem, tak jak wielu innych. Nie robi jednak nic specjalnego...".
Kiedy dzbany były już pełne, kobiety skierowały się w stronę domów. Podążył za nimi również starzec. Naczynia były ciężkie i ramiona kobiet uginały się się od wysiłku. W pewnym momencie zatrzymały się, aby móc troszkę odpocząć. Podbiegło do nich wtedy trzech młodzieńców. Pierwszy rozpoczął natychmiast jakieś widowisko: oparł dłonie na ziemi i zaczął wywijać koziołki, wierzgając nogami w górze, a potem zaczął wykonywać salta. Kobiety przyglądały się mu z zachwytem: "Ach, jaki zręczny!". Drugi chłopiec zaraz zaintonował jakąś piosenkę. Głos miał tak piękny, jak słowik! Kobiety przysłuchiwały się mu ze wzruszeniem w oczach: "Ach, cóż to za anioł!". Trzeci z chłopców podszedł do matki, zarzucił sobie ciężką amforę na ramiona i zaczął ją dźwigać przy jej boku. Wtedy kobiety zwróciły się do starca: "Co powiesz o naszych synach?".
     "O synach?", zawołał ze zdziwieniem starzec. "Widziałem tylko jednego".


/Bruno Ferrero/